TL;DR
→ Współczesne społeczeństwa Zachodu można nazwać pornokracjami, gdyż w tych społeczeństwach władza polityczna, kultura, relacje i tożsamość są kształtowane i/lub zdominowane przez producentów pornografii.
→ Model biznesowy przemysłu pornograficznego to kapitalizm limbiczny, który opiera się na uzależnianiu konsumentów od treści pornograficznych
→ W tym modelu biznesowym algorytmy internetowe pokazują coraz bardziej ekstremalną pornografię użytkownikom nie tylko platform pornograficznych, ale internetu w ogóle, w tym nieświadomym tego zagrożenia dzieciom
→ Pornokracja zaburza zdrowy rozwój i funkcjonowanie psychoseksualne ludzi, co znacznie utrudnia lub uniemożliwia ludziom budowanie zdrowych związków opartych na miłości i szacunku.
transkrypt poniżej
Dzień dobry,
Witam w kolejnym odcinku Streszczeń WOKiEm, podkastu w którym streszczam to, czego nie mogę przetłumaczyć.
Dziś, zgodnie z zapowiedzą, streszczę książkę pt Pornocracy, czyli Pornokracja. Książka została napisana przez Jo Bartosch i Roberta Jessela. Oboje autorzy raczej nie są znani polskim czytelnikom, przede wszystkim dlatego, że książka Pornocracy jest ich pierwszą książką, została wydana w październiku tego roku i siłą rzeczy nie została jeszcze przetłumaczona na język polski. Z nadzieją mówię jeszcze, ale widząc, co się dzieje na polskim rynku wydawniczym, szczerze wątpię, żeby ta książka kiedykolwiek doczekała się tłumaczenia.
Zarówno Jo Bartosch jak i Robert Jessel są dziennikarzami. Publikują głównie na ramach Spiked i the Critic, ale Bartosch publikuje również na łamach The Telegraph, UnHerd, The Spectator, New Statesman no i oczywiście na platformie Substack. Rober Jessel jest ponadto współzałożycielem brytyjskiej organizacji Fair Cop, która zajmuje się walką z nadużyciami brytyjskiej policji, która, jak zapewne wszyscy wiedzą, za główny cel ustaliła sobie aresztowania za posty na mediach społecznościowych.
Streszczana dziś książka Pornocracy jest analizą wpływu przemysłu pornograficznego na społeczeństwa Zachodnie, śledząc wpływ tego multimiliardowego przemysłu na zmianę podejścia do stosunków międzyludzkich, zarówno w sferze emocjonalnej i psychologicznej, jak i prawnej.
Więc, jeśli temat wydaje wam się interesujący, zapraszam na streszczenie książki Pornocracy, autorstwa Jo Bartosch i Roberta Jessela.
We wstępie do książki Pornocracy autorzy definiują pornokrację jako społeczeństwo, w którym władza polityczna, kultura, relacje i tożsamość są kształtowane i/lub zdominowane przez producentów pornografii. Następnie, w dalszych częściach książki, moim zdaniem przekonująco, pokazują dlaczego współczesne społeczeństwa Zachodu powinno się określać mianem pornokracji.
Autorzy zaczynają od zarysu pornografii w kulturze pod koniec XX wieku. Ci, którzy, jak ja, urodzili się przed 1980 rokiem, pamiętają, jak wstydliwa i względnie trudno dostępna była pornografia w tamtych czasach. Świerszczyki czy też kasety wideo z filmami pornograficznymi można było nabyć wyłącznie spod lady względnie z półki do której wstyd było podchodzić a wchodzenie do seks-shopu – o ile takowy istniał – wiązało się z bardziej lub mniej jawnym ostracyzmem. Ale w ciągu ostatnich 20 lat sytuacja zmieniła się diametralnie. Wraz z rozwojem technologii internetowych, pornografia stała się łatwo dostępna a nieustanne naciski ze strony lobby pornograficznego doprowadziły do diametralnej zmiany pozycji pornografii w kulturze Zachodu. A wraz ze zmianą pozycji pornografii, zmieniło się postrzeganie prostytucji oraz wszystkich innych form eksploatacji seksualnej, głównie, ale nie wyłącznie kobiet i dzieci. Zmieniła się również sama natura zarówno pornografii jak i eksploatacji seksualnej.
Autorzy przeprowadzają, nieco makabryczne, porównanie pomiędzy pornografią z końca XX wieku i pornografią obecnie, pisząc, że jeśli pornografia sprzed 20-30 lat była jak mini zoo, gdzie można sobie pogłaskać króliki czy też kózki, to współczesna pornografia może być opisana jako przemysłowa rzeźnia.
Tu może zacytuję z książki opis tego, w jaki sposób kręcone są obecnie filmy pornograficzne:
„W pokoju stoi kobieta wraz z kilkoma mężczyznami. Kobieta jest w pełni ubrana. Zza kadru słychać reżysera, który wyjaśnia zasady. Kobieta otrzyma pieniądze, jeśli uda jej się opuścić pokój. Dostanie pieniądze również za każdy element ubrania, który będzie miała na sobie pod koniec sceny. Za każdy akt seksualny, do którego zmuszą ją mężczyźni, oni otrzymają wynagrodzenie, a ona straci taką samą kwotę ze swojej wypłaty.
Nagrana w ten sposób scena jest realistycznym i przekonującym przedstawieniem brutalnej napaści seksualnej, które w pomysłowy sposób pozostaje w granicach prawa. Mężczyźni naprawdę atakują kobietę, która naprawdę próbuje się wyrwać z ich rąk. Ale ponieważ kobieta otrzymała wynagrodzenie finansowe, nie uznaje się tego za gwałt.”
Autorzy powołują się też na wypowiedzi aktorów z filmów pornograficznych –aktorów, warto zaznaczyć, płci męskiej– którzy sami przyznają, że sceny w jakich obecnie biorą udział są tak ekstremalne, że wywołują w nich odruch obrzydzenia i refleksję, że sprawy posunęły się chyba trochę za daleko.
W książce cytowane jest badanie przeprowadzone w 2021r przez Fione Verę-Gray, zatytułowane „Przemoc seksualna jako scenariusz seksualny w głównonurtowej pornografii internetowej”. W badaniu tym Vera-Grey ustaliła, że
- 90% współczesnych filmów pornograficznych zawiera sceny werbalnej, fizycznej i seksualnej przemocy wobec kobiet, włączając w to sceny tortur i morderstw;
- jednym z najszybciej rozwijających się gatunków pornografii jest kazirodztwo. Przykładami z tej kategorii są filmy zatytułowane „Ciotka pozbawia kujona dziewictwa” albo „Córka połyka spermę ojca a następnie zostaje przerżnięta”.
- najbardziej popularną kategorią pornografii jest kategoria „ledwo pełnoletnie” oraz „dziewice”.
Tu autorzy podają, że wg cytowanego badania termin „nastolatka” był najczęściej występującym słowem pośród tytułów 132tys filmów pornograficznych pokazywanym świeżo zarejestrowanym użytkownikom 3 największych internetowych platform pornograficznych, którymi w 2021 roku był Pornhub, Xhamster i Xvideos.
Pośród innych popularnych kategorii pornograficznych znajdują się sceny wypadnięcia odbytnicy po brutalnym stosunku analnym. Popularne jest również duszenie i bicie, czego rezultatem są częste urazy szyi, kręgosłupa szyjnego oraz głowy u aktorek porno.
Co jest głęboko smutne, ale raczej nie dziwi, okazuje się, że 88% aktorek porno w dzieciństwie padło ofiarami molestowania seksualnego. Po rozpoczęciu kariery w filmach pornograficznych, 83% aktorek wykazuje kliniczne objawy zespołu stresu pourazowego, 69% podejmuje próby samobójcze a 80% otrzymuje przynajmniej jedną diagnozę psychiatryczną. Zwykle taka „kariera” gwiazdy porno nie trwa dłużej niż 18 miesięcy i – ze względu na powszechność uzależnień, chorób wenerycznych, zaburzeń zdrowia psychicznego i brutalnej przemocy seksualnej – nierzadko kończy się utratą zdrowia a nawet życia.
Oczywiście, wg rzeczników przemysłu pornograficznego, udział w filmach pornograficznych jest równoznaczny z wyzwoleniem kobiet i jest po prostu najlepszy na świecie w budowaniu poczucia sprawczości i siły ekonomicznej kobiet. Jak zauważają autorzy, to feministyczne przedstawianie pornografii jest powtarzane tak często, że stało się niekontestowanym argumentem „za” dalszą ekspansją pornografii.
Zresztą, to właśnie takie, powtarzane przez dekady, promowane przez lobbystów przemysłu pornograficznego hasła wyzwolenia seksualnego doprowadziły do liberalizacji zachodnich norm kulturowych dotyczących pornografii. Dostęp do pornografii rutynowo przedstawiany jest jako prawo człowieka i nieodłączny element wolności słowa. Sama pornografia przedstawiana jest jako całkowicie nieszkodliwa, terapeutyczna wręcz, a poza tym, jak zapewniają rzecznicy przemysłu pornograficznego, wszyscy konsumują pornografię, a skoro wszyscy to robią, to na 100% nie może być to złe, prawda? Narracja pornokracji posuwa się tak daleko, że współcześnie nie tylko dostęp do pornografii, ale również sama aktywność seksualna stała się prawem człowieka, co zilustrowane jest promowaniem, np. przez organizację charytatywną Headway, opłacania prostytutek w ramach terapii dla sparaliżowanych mężczyzn. Co, zarówno moim zdaniem, jak i zdaniem autorów streszczanej dziś książki, jest szczytem mizoginii, gdyż to rzekome „prawo” do seksu przedstawiane jest jako prawo mężczyzn, a rolą kobiet – prostytutek – jest aby to prawo mężczyznom zapewnić.
Tu może jeszcze wspomnę, nawiązując do ostatnich dwóch odcinków streszczeń WOKiEm, jak ogromy wpływ na budowanie pornokracji miały instytucje naukowe, które w ramach postmodernistycznych doktryn transizmu i, bardziej ogólnie, teorii queer, „naukowo” ustaliły, że płeć jest konstruktem społecznym, a kobieta to kostium, który noszą ci, którzy odczuwają pragnienie bycia dominowanym, upokarzanym, wykorzystywanym i gwałconym. Ponadto instytucje naukowe propagowały i wciąż propagują przekonanie, że moralność, wstrzemięźliwość seksualna czy też negatywna ocena prostytucji są przemocowymi normami białego kolonializmu i każdy, kto krytykuje kogokolwiek za cokolwiek seksualnego jest literalnym Hitlerem oraz bigotem.
Do umacniania pozycji pornokracji przyczyniło się również środowisko lekarskie a zwłaszcza psychiatryczne, odmawiając określenia kompulsywnej konsumpcji pornografii jako uzależnienia, pomimo tego, że u osób kompulsywnie oglądających pornografie występują identyczne zmiany w mózgu jak w przypadku uzależnień od psychoaktywnych substancji chemicznych.
Jeśli chodzi o to jaki wpływ na mózg ma konsumpcja pornografii, to autorzy tłumaczą, że oglądanie pornografii pobudza część mózgu, która się nazywa jądro półleżące, która to część mózgu odpowiedzialna jest za nagradzanie zachowań sprzyjających przetrwaniu, takich jak jedzenie i seks. Wzrost ilości dopaminy w tej części mózgu odpowiedzialny jest za odczucie przyjemności i satysfakcji. Ponieważ pornografia nie jest normalnym bodźcem, nie jest bodźcem o normalnym nasileniu, ponieważ oferuje nieograniczoną ilość, różnorodność i ekstremalność bodźców, mózg nie jest w stanie sobie z takim nasileniem bodźców poradzić, bo ewolucyjnie ludzie nie doświadczali tak silnych bodźców.
W normalnej sytuacji, kiedy doświadczamy czegoś przyjemnego, w tym jądrze półleżącym wydziela się białko ΔFosB, które stymuluje neuroplastyczność mózgu, co sprzyja uczeniu się, jak doświadczyć czegoś przyjemnego. Np., jeśli jemy, powiedzmy, rewelacyjne placki ziemniaczane, to białko ΔFosB powoduje, że uczymy się, jak rewelacyjne mogą być placki ziemniaczane. A wynik tej nauki jest taki, że nie chcemy już jeść byle jakich placków ziemniaczanych, tylko podejmujemy kroki, aby jeść te rewelacyjne, czyli, np. uczymy się gotować, albo zapamiętujemy adres restauracji, w których te rewelacyjne placki ziemniaczane jedliśmy i podejmujemy starania, aby raz jeszcze tę restaurację odwiedzić.
Oczywiście, Jo Bartosch i Robert Jessel nie piszą o plackach ziemniaczanych, tylko o hipotetycznym sycącym jedzeniu, no ale wszyscy wiedzą, że Brytyjczycy się nie znają na gotowaniu i smaku też nie mają.
Ale, wracając do tematu. Pod wpływem oglądania pornografii, zwłaszcza u mężczyzn, wydziela się nieprawdopodobnie duża ilość tego białka ΔFosB, co z kolei powoduje akumulację tego białka a następnie wytwarzają się nowe połączenia w mózgu, które powodują „uczenie” się, że bodźce pornograficzne są przyjemne i jednoczesną utratę wrażliwości na normalne bodźce, np. bodźce w czasie normalnego, ludzkiego stosunku seksualnego. Z tego właśnie powodu ci, którzy konsumują duże ilości pornografii tracą wrażliwość na normalne bodźce seksualne i potrzebują coraz bardziej ekstremalnych treści, by osiągnąć ten sam efekt. Co tłumaczy eskalację od, nazwijmy to, „normalnej” pornografii do brutalnej, pełnej przemocy pornografii z motywami kazirodztwa czy pedofilii.
Z tego powodu bardzo typową konsekwencją konsumpcji treści pornograficznych u mężczyzn są zaburzenia erekcji czy obniżone libido, bo mózg tych mężczyzn dosłownie traci zainteresowanie normalną seksualnością i potrzebuje ekstremalnych bodźców aby utrzymać zainteresowanie seksualne.
Pornokraci, czyli producenci i dystrybutorzy pornografii doskonale znają to zjawisko i wykorzystują je w swoich praktykach marketingowych. Algorytmy platform pornograficznych, jak np. Pornhuba, automatycznie podsuwają coraz bardziej ekstremalne treści, celowo indukując potrzebę coraz silniejszych bodźców. Z kolei producenci treści pornograficznych świadomie eskalują brutalność, przemoc i wszelkie inne patologie, bo wiedzą, że utrata wrażliwości wymusza na użytkownikach poszukiwanie nowszych, bardziej szokujących bodźców. Autorzy cytują wypowiedź Mike’a Southa, producenta i byłego aktora porno:
„Na początku było to stosunkowo łagodne – seks grupowy, seks analny i tym podobne rzeczy. Potem zaczęto ubierać dziewczyny jak nastolatki i [kręcić sceny, w których] te dziewczyny były podrywane na placach zabaw przy szkołach, zmuszane do seksu oralnego aż do wymiotów, zmuszane do seksu analnego... Im bardziej niekomfortowo wyglądała aktorka, tym więcej dostawała nagród od branży pornograficznej”.
Jakby tego było mało, popyt na ekstremalną pornografię motywuje przestępców seksualnych aby nagrywać popełnione gwałty czy inne formy przemocy seksualnej i publikować je w internecie dla zysku. Wielu z tych zboczeńców to pedofile, którzy poprzez platformy online, jak np. Roblox, platformę do tworzenia gier komputerowych. Platforma ta jest popularna pośród dzieci i młodzieży i właśnie tam konta zakładają pedofile, podając się za rówieśników użytkowników tej platformy. Miesięcznie na platformę Roblox loguje się ponad 30 milionów dzieci poniżej wieku 13 lat. Jak się domyślać jest to raj dla pedofilów, którzy używają Robloxa nie tylko po to aby nawiązać kontakt z dziećmi, ale również po to aby wymieniać się pornografią dziecięcą oraz tworzyć brutalne, perwersyjne gry komputerowe.
Napędzany ekstremalną pornografią model biznesowy nazywany jest przez autorów Pornocracy limbicznym kapitalizmem, od układu limbicznego, czyli struktur w mózgu, które biorą udział w regulacji zachowań emocjonalnych. W skład układu limbicznego wchodzi układ nagrody i wspomniane wcześniej jądro półleżące.
Ale producenci, dystrybutorzy i ogólnie zwolennicy pornografii nazywają ten model wolnością słowa, wolnością ekspresji, wyzwoleniem seksualnym, emancypacją kobiet, prawem człowieka i ogólnie nie tyle nieszkodliwym co wręcz niezmiernie korzystnym zjawiskiem.
Odnośnie do narracji zwolenników pornografii, dość dużo miejsca w książce poświęcone jest pedofilii we współczesnych filmach pornograficznych. Oficjalna linia lobby pornograficznego jest taka, że dzieci nie występują w filmach pornograficznych, ale ta oficjalna linia nie za bardzo pokrywa się z rzeczywistością. O czym wspominałam już streszczając książkę Takedown Laili Micklewait, na internetowych platformach pornograficznych filmy gwałtów i molestowania dzieci są wyjątkowo popularne. W książce Pornocracy autorzy piszą o tym, jak dzieci są porywane w celu eksploatacji seksualnej, są gwałcone, a nagrania tych gwałtów trafiają na popularne platformy pornograficzne. Ponadto, co ułatwia pedofilom dostęp do dzieci, pornografia, jak już wspomniałam, jest systematycznie normalizowana, a przemoc seksualna, jak chyba wszyscy wiemy, stała się normą w nie-pornograficznych filmach oraz na mediach społecznościowych, co sprawia, że dzieci myślą, że normą jest wysyłanie intymnych zdjęć, czy też rozmowy na tematy seksualne z obcymi ludźmi w internecie.
W Pornocracy dużo mówi się o negatywnych skutkach pornografii, zarówno na jednostki, jak i na całe społeczeństwa. O fatalnej sytuacji aktorek porno oraz o uzależnieniu od pornografii już wspomniałam, więc nie będę się powtarzać. Natomiast należy pamiętać, że aktorki porno i uzależnieni od pornografii, głównie mężczyźni, nie funkcjonują w próżni. Utrata wrażliwości na normalne bodźce seksualne wiąże się bowiem z utratą możliwości budowania normalnej intymności i zdrowego związku. A jeśli – jak w przypadku współczesnego zachodniego społeczeństwa – znaczny odsetek młodych mężczyzn cierpi na indukowaną przez pornografię utratę wrażliwości na bodźce seksualne, to ten znaczny odsetek młodych mężczyzn nie jest w stanie doświadczać normalnej intymności i budować zdrowych związków. Co, jak chyba wszyscy widzimy, ma znaczny i negatywny wpływ na funkcjonowanie całego społeczeństwa, bo jeśli młodzi mężczyźni nie budują zdrowych związków, to młode kobiety nie funkcjonują w zdrowych związkach, co z kolei zaburza zdrowe ogólne funkcjonowanie młodych kobiet, opóźnia wiek macierzyństwa no i mamy to, co mamy obecnie.
Ponadto, ekspozycja na pornografię, nawet jeśli nie prowadzi do uzależnienia, prowadzi do zaburzeń rozwoju psycho-seksualnego, bo młodzi ludzie z pornografii uczą się chorych technik seksualnych. To zjawisko opisane jest w książce na przykładzie duszenia, które przeszło z pornografii do zwykłego seksu zwykłych ludzi. Wg badań przeprowadzonych w UK 34% kobiet w wieku 18-34 lat doświadczyło duszenia w czasie seksu, co u starszych grup wiekowych zdarzyło się dwa razy rzadziej. Co więcej, duszenie, opluwanie czy bicie jest tak powszechne w pornografii, że zarówno chłopcy/młodzi mężczyźni jak i dziewczęta/młode kobiety uważają takie zachowania za normalne. Autorzy wspominają opisany w gazecie The Guardian, przypadek młodego mężczyzny, który dusił swoją dziewczynę, bo myślał, że ona to lubi. Okazało się, że ona tego nie lubi, ale myślała, że on to lubi, więc poddawała się duszeniu, pomimo ryzyka dla zdrowia i życia związanych z tą formą przemocy seksualnej.
No i jeszcze, nie zapominajmy, pornokratyczne narracje wpływają na to, jak postrzegane są dobrowolne zachowania seksualne, zwłaszcza kobiet. Ponieważ coraz bardziej popularne staje się przekonanie, że kobiety lubią bicie, plucie, duszenie i, ogólnie przemoc, znacznie utrudnia to postępowanie – w tym sądowe – w wypadku gwałtu, bo obrońcy gwałciciela musza jedynie udowodnić, że ofiara gwałtu lubi przemoc seksualną i to automatycznie, w oczach sędziego czy ławników, zmienia gwałt na dobrowolny stosunek seksualny.
Dodatkowy problem z tym duszeniem, pluciem, biciem i innymi formami przemocy seksualnej jest taki, że we współczesnej, przesyconej pornografią kulturze Zachodu, niechęć do jakichś tam zboczeń seksualnych uważany jest za powód do wstydu. Pierwsza ekspozycja dzieci na pornografię ma miejsce przeciętnie w wieku 13 lat, a czasem nawet i w wieku lat 11. I to nie jest pornografia z lat 80 ubiegłego wieku, z nagą panią i sielankową muzyczką w tle. Pornografia, którą oglądają dzieci na Zachodzie to pornografia ekstremalna, pełna przemocy, brutalności, zboczeń i nieludzkich wręcz zachowań. Z takiej pornografii dzieci uczą się, że intymność jest przemocą, mężczyźni to brutale i gwałciciele, kobiety są do bicia i gwałcenia. Co podkreślają autorzy, kontakt dzieci z pornografią nie jest wynikiem tego, że dzieci tej pornografii szukają, ale wynikiem tego, że internetowe algorytmy i wyszukiwarki tę pornografię dzieciom pokazują, czy dzieci tego chcą, czy nie. Poza tym, w przepełnionej pornografią kulturze masowej, w popularnych piosenkach czy też w tańcach na TikToku, pełno jest elementów pornograficznych – czy to w tekstach, czy w ruchach czy w oprawie graficznej. Te elementy pornograficzne w pozornie niewinnych treściach dodatkowo normalizują zboczone zachowania seksualne i ułatwiają późniejszą ekspozycję dzieci na właściwą pornografię.
Opisując efekty wprowadzania pornokracji, Bartosch i Jessel piszą o dehumanizacji: przede wszystkim kobiet, ale również mężczyzn. Bo jeśli kobieta jest tym, co jest bite i gwałcone, a mężczyzna tym, co gwałci i bije. Takie przedstawienie ludzi prowadzi do destrukcji naszego gatunku, bo z nielicznymi wyjątkami, żadna z płci nie chce podąć się wyznaczonych przez pornokrację społecznych ról i wycofuje się ze społeczeństwa i, zasadniczo, człowieczeństwa. Jak piszą autorzy – z czym się 100% zgadzam – ludzie mają potrzebę kochania i bycia kochanym, potrzebują bliskości i intymności a pornokracja odbiera nam tę opcję, karmiąc nas narracjami, że miłość jest zbędna, za to sukces finansowy na Onny Fans jest 100% niezbędny każdej kobiecie i że rolą kochającego ojca i matki jest wspieranie prostytucyjno-pornograficznej kariery córki, jak to ma miejsce w przypadku Lily Philips.
Dla tych szczęśliwców, którzy o Lily Philips nie słyszeli: Lily Philips to wielka gwiazda OnlyFans, która znana jest z tego, że w ciągu 14 godzin obsłużyła seksualnie 101 mężczyzn. Managerką tej pani jest jej własna matka, a sama Philips chwali się, że pośród jej pierwszych subskrybentów na OnlyFans byli znajomi jej ojca.
A jeśli chodzi o dehumanizację, to autorzy wiążą wzrost pornokracji ze wzrostem popularności identyfikacji trans. Tłumaczą, że wielu młodych ludzi nie chce podjąć narzuconych przez pornokrację chorych ról społecznych, stąd, bardziej lub mniej świadomie, odrzucają swoją płeć i przyjmują przeciwną, albo, co zdarza się częściej, jakąś urojoną, nieistniejącą płeć. Trudno mi powiedzieć, na ile zgodne z rzeczywistością są te tłumaczenia, bo autorzy nie podają – poza opiniami psychologów – przekonujących dowodów na te motywacje młodych ludzi. A jeśli jest coś, czego się do tej pory nauczyłam z moich lektur, to jest to to, że nawet najbardziej sensownie brzmiąca teoria może być całkowicie niezgodna z prawdą. No, ale to nawiasem mówiąc.
W ostatnim rozdziale książki autorzy proponują rozwiązania, przedstawiając je indywidualnie, gdyż nawet po wielomiesięcznej współpracy nad książką, nie mogą zgodzić się co do rozwiązań. Bartosch, jak typowa lewaczka, zaleca rozwiązania prawne i instytucjonalne, takie jak wprowadzenie tzw. modelu nordyckiego, który dekryminalizuje prostytuowanie się, ale kryminalizuje korzystanie z usług prostytutek. Innym rozwiązaniem ma być cenzura internetu, kryminalizacja „ledwo pełnoletnich” typów pornografii czy kryminalizacja produkcji i dystrybucji pornografii w ogóle. Bartosch zachęca również kobiety do nie nawiązywania romantycznych związków z mężczyznami, którzy konsumują pornografię.
Jessel, bardziej centrowo, stwierdza, że całkowite wyeliminowanie pornografii nie jest możliwe, ale możliwe jest zwiększenie indywidualnej świadomości negatywnych wpływów pornografii. Nawołuje do powrotu do XX wiecznej koncepcji wstydu, co ma sprawić, że ludzie zaczną wstydzić się korzystać z pornografii. Rozwiązaniem ma być również zmiana kulturowa, uwzględniająca porzucenie współczesnej, skupionej na technikach seksualnych edukacji seksualnej, powrót do promowania seksu opartego na miłości a nie pożądaniu oraz odrzucenie afirmacji seksualności i tej całej koncepcji sekso-pozytywności.
Nie ukrywam, że bardziej bliskie jest mi podejście Jessela, ale też, uważam, że – z wyjątkiem cenzury internetu – jakiekolwiek podejście będzie lepsze niż ten obecny, pornokratyczny syf, który mamy na Zachodzie. A powodem, dla którego nie zgadzam się z cenzurą internetu jest sytuacja w UK, gdzie niedawno wprowadzono regulacje, które oryginalnie miały chronić dzieci przed zboczeńcami w internecie, ale prawo to jest wykorzystywane przez rząd Partii Pracy aby wprowadzić system kontroli społecznej podobny do tego, który obowiązuje w Chinach. Co ewidentnie Jo Bartosch nie przeszkadza, no ale jest ona lewaczką, więc trudno się dziwić, że ma tendencje do zamordyzmu.
I to tyle, jeśli chodzi o streszczenie książki Pornocracy autorstwa Jo Bartosch i Roberta Jessela. Mam nadzieję, że nie zepsułam wam za bardzo poświątecznych nastrojów.
Jeszcze nie wiem, co streszczę następnym razem – już w przyszłym roku. Na liście mam The Populist Delusion, która traktuje o tym, że demokracja nie istnieje, nigdy nie istniała i nie może istnieć. Inną opcją jest książka Entshittification, która zasadniczo jest o tym, że wszystko schodzi na psy. A z optymistycznych akcentów opcją jest Binary, książka, która zbiera i obala jeden po drugim argumenty transizmu. No, ale może być tak, że wpadnie mi w ręce coś innego, więc zobaczymy.
A na razie, dziękuję za uwagę, i do usłyszenia w przyszłym roku.
No i, oczywiście, szczęśliwego Nowego Roku!












