WOKiEm
Streszczenia WOKiEm
Podręcznik przeciwwagi
0:00
-35:03

Podręcznik przeciwwagi

Streszczenie książki The Counterweight Handbook, autorstwa Helen Pluckrose

Transkrypt:

Dzień dobry,

Nazywam się Magda Lewandowska and to jest kolejny, chyba 15 odcinek podkastu Streszczenia WOKiEm, gdzie streszczam to, czego z rożnych względów nie mogę przetłumaczyć.

Dziś streszczę książkę The Couterweight Handbook, czyli podręcznik przeciwwagi, autorstwa Helen Pluckrose. Helen Pluckrose znana jest polskim czytelnikom jako współautorka, z Jamesem Lindsayem, wydanej po polsku w 2022 roku książki Cyniczne Teorie, której przeczytanie gorąco polecam wszystkim. Pluckrose, wraz z Jamesem Lindsayem i Peterem Boghossianem brała udział w sławnej prowokacji Grievance Studies. O aferze Grievance Studies napisano wiele, również po polsku, więc zamiast się o tym rozpisywać, zalinkuję do informacji na ten temat w notatkach do tego odcinka, jakbyście chcieli dowiedzieć się na ten temat więcej.

Co do samej Pluckrose studiowała ona literaturą angielską, ale, jak się domyślacie, po tym, jak afera Grievance Studies została ujawniona, Pluckrose dostała całkowity kancel w szkolnictwie wyższym, więc opuściła uniwersytet i założyła organizacje Couterweight, która zajmuje się zwalczaniem woke'izmu w rozmaitych państwowych i prywatnych instytucjach. I właśnie na pracy tej organizacji bazowana jest książka The Counterweight Handbook, która zasadniczo jest podręcznikiem radzenia sobie z indoktrynacją woke w miejscu pracy.

Tak więc, jeśli powyższe wydaje się wam interesującym tematem, zapraszam na streszczenie książki The Counterweight Handbook autorstwa Helen Pluckrose.

The Couterweight Handbook zaczyna się szczegółowym wytłumaczeniem tego, czym jest woke’izm lub też Krytyczna Sprawiedliwość Społeczna, których to terminów Pluckrose używa zamiennie. Zgaduję, że większość słuchaczy tego podkastu wie, czym jest kult woke, ale i tak pozwolę sobie przytoczyć 10-punktowe podsumowanie ideologii woke, gdyż jest to ważne dla każdego, kto zamierza walczyć z tym kultem.

„1. Wiedza jest konstruktem społecznym tworzonym przez grupy społeczne. Grupy te są określane na podstawie tożsamości rasowej, płciowej, seksualnej i innych [cech] oraz są uważane za zajmujące dominującą lub marginalizowaną pozycję w społeczeństwie.

2. Dominujące grupy - biali, bogaci, heteroseksualni, pochodzący z Zachodu mężczyźni - decydują o tym, jaka wiedza jest usankcjonowana, a jaka nie. Wybierają te [sposoby poznania], które służą ich własnym interesom.

3. Te usankcjonowane [sposoby poznania] stają się następnie dominującymi dyskursami w społeczeństwie i po prostu sposobami patrzenia na świat. Każdy z nas jest w nieuchronny sposób socjalizowany aby tak właśnie patrzeć na świat i nie może od tego uciec.

4. Ludzie na wszystkich poziomach społeczeństwa postrzegają [świat] w ten [usankcjonowany] sposób, tworząc i utrwalając systemy opresyjnej władzy, takie jak biała supremacja, patriarchat i cisnormatywność.

5. Większość ludzi nie jest w stanie dostrzec systemów opresyjnej władzy, w których współuczestniczą, gdyż zostali socjalizowani do posiadania tych bardzo specyficznych sposobów patrzenia na świat, a tym samym nieświadomie działają zgodnie z tą socjalizacją.

6. Dlatego systemy opresyjnej władzy są w dużej mierze niewidoczne, a ich istnienie i sposoby działania muszą być przedmiotem teoretycznej analizy badaczy-aktywistów krytycznej sprawiedliwości społecznej [czyli woke’izmu].

7. Tylko ci, którzy studiowali teorie Krytycznej Sprawiedliwości Społecznej - w szczególności marginalizowane grupy, które się pod nimi podpisują - są w stanie w pełni dostrzec niewidzialne systemy władzy i muszą przekazać je wszystkim innym.

8. Sprawiedliwość społeczna (zdefiniowana przez teorie krytycznej sprawiedliwości społecznej) może zostać osiągnięta jedynie wówczas, gdy wszyscy uwierzą w te teorie. Wiąże się to z dostrzeżeniem i potwierdzeniem tych niewidzialnych systemów władzy i ich własnego współudziału w nich, a także zobowiązaniem się do ich demontażu.

9. Jakakolwiek niezgoda lub opór przed potwierdzeniem przekonań o krytycznej sprawiedliwości społecznej jest dowodem albo ignorancji, albo samolubnej niechęci do zaakceptowania własnego współudziału w opresyjnych systemach władzy. W związku z tym wszelka niezgoda lub opór są automatycznie bezzasadne.

10. Dlatego liberalna wiara w indywidualną zdolność do oceny różnych koncepcji i następnie akceptacji lub odrzucenia [tych koncepcji] jest samolubnym mitem, a liberalizm (…) jest główną przeszkodą w osiągnięciu (krytycznej) sprawiedliwości społecznej.”

Przedstawiwszy podstawowe założenia ideologii woke, Pluckrose opisuje wynikające z tych założeń hasła, głoszone przez wyznawców kultu woke, jednocześnie przedstawiając argumenty, których można użyć, aby te hasła obalić.

Hasła te są następujące:

1) Wszyscy biali są rasistami oraz tylko biali mogą być rasistami.

Powodem, dla którego kult woke twierdzi, że wszyscy biali są rasistami jest to, że kult woke widzi kulturę Zachodu jako dominującą, widzi, że ludzie na Zachodzie są głównie biali i stąd, bazując na przytoczonych wcześniej dogmatach woke’izmu, dochodzi do wniosku, że biali są dominujący, stąd są rasistami. Tu warto zaznaczyć, że woke’izm upiera się, iż każdy biały jest rasistą, a jeśli jakiś biały upiera się, że rasistą nie jest, to jest to wyłącznie dowód na to, że ten biały jest rasistą. Ta „logika” przedstawiona jest w książce „White Fragility”, autorstwa Robin DiAngelo.

Nie wiem, jak wygląda sytuacja w Polsce, ale na Zachodzie regularnie przeprowadzane są anty-rasistowskie szkolenia dla pracowników, które zasadniczo polegają na tym, że białym wmawia się, że są rasistami, a nie-białym wmawia się, że są ofiarami rasizmu. Sama uczestniczyłam w takim szkoleniu, na którym dowiedziałam się, że firma, w której to szkolenie było przeprowadzane jest zbyt biała i musimy „do better”, czyli bardziej się postarać, aczkolwiek nie wytłumaczono nam, w jaki sposób mamy stać się mniej biali.

W odpowiedzi na twierdzenie, że jest się rasistą, bo jest się białym, Pluckrose doradza zacytować ideologa woke Ibrama X. Kendi’ego, który nie zgadza się z Robin DiAngelo i twierdzi, że nazywanie wszystkich białych rasistami jest rasistowskie.

Tu ważne jest, żeby zauważyć, że w całej książce Pluckrose, radząc jak rozmawiać z wyznawcami woke’izmu, nie opiera się na zdrowym rozsądku, który kult woke uznaje za epistemologiczną przemoc, ale odnosi się do tfórczości osób pisarskich woke’izmu, której kultyści woke nie mogą z łatwością odrzucić jako epistemologiczną przemoc. Ponadto, cytując Kendi’ego warto zaznaczyć, że Kendi jest czarny a DiAngelo biała, co, wg hierarchii opresji woke oznacza, że Kendi, jako czarny, wie więcej o rasizmie niż biała Angelo.

2) Nauki ścisłe są przemocowe

Wg woke’izmu nauki ścisłe są nie tylko wymysłem białych, heteroseksualnych mężczyzn z Zachodu, ale na dodatek umożliwiają odkrycie obiektywnej prawdy, czyli obalenie wszystkich dogmatów woke’izmu. Ponadto, wg woke’izmu, metoda naukowa jest przemocowa, gdyż jest bardziej skuteczna od innych metod poznania, jak np. wróżenie z fusów czy też szamanizm, co oznacza że metoda naukowa dominuje inne metody poznania i dlatego wywołuje opresję, zwłaszcza nie białych, nie heteroseksualnych nie-mężczyzn z poza Zachodu, co, wg woke’izmu jest promowaniem rasizmu, seksizmu, homofobii i wszelkich innych izmów oraz fobii.

W odpowiedzi na tego typu stwierdzenia kultystów woke Pluckrose proponuje zasugerować, że metoda naukowa jest skuteczna i dlatego dominuje jako metoda skutecznego poznania świata oraz podać przykłady naukowców, którzy nie są białymi, heteroseksualnymi mężczyznami z Zachodu, ale, np. Azjatami, i zapytać kultystę woke, czy tacy naukowcy również są przemocowym rasistami.

3) Wszystko jest konstruktem społecznym

Jak zapewne wiecie, woke’izm to odmiana postmodernizmu, który twierdzi, że nic nie jest prawdziwe i wszystko jest konstruktem społecznym. I przez wszystko, ma na myśli dosłownie wszystko. Płeć, poziom sprawności tak fizycznej, jak i intelektualnej, poziom nadwagi lub niedowagi, wzrost, siłę, dosłownie wszystko. Stąd woke’izm stworzył na przykład ciałopozytywność czyli przekonanie, że śmiertelnie otyli ludzie są tak samo zdrowi jak ludzie o normalnej wadze a twierdzenie inaczej jest fatfobią, albo inkluzywność dotyczącą niepełnosprawności, czyli, na przykład, twierdzenie, że niewidomi też widzą, tylko inaczej a twierdzenie inaczej jest ableizmem.

Tu autorka proponuje stwierdzenie, ze fakt, iż otyli mają większe ryzyko zapadnięcia na rozmaite choroby nie równa się fatfobii czy też nienawiści do otyłych, a jeśli kultysta woke upiera się tak jest, to kultysta woke powinien przemyśleć swoje podejście do zdrowia, gdyż to, że ktoś jest niezdrowy czy też niepełnosprawny, nie znaczy, że należy tego kogoś nienawidzić, czy też nim pogardzać.

4) Cenzura i tłumienie wolności słowa są niezbędne i korzystne dla społeczeństwa.

Tego hasła woke’izmu nie muszę chyba tłumaczyć, bo nawet w Polsce woke’iści podejmują próby wprowadzenia ustawy o mowie nienawiści, która to mowa, poprzez to, że ktoś tam czuje się obrażony, ma być rzekomo najgorszym przestępstwem ze wszystkich. Ta cenzura wypowiedzi wynika z wiary woke’izmu w coś, co nazywa się nieświadomym uprzedzeniem, czyli uprzedzeniem, które ma każdy zsocjalizowany w normatywnym społeczeństwie i w ogóle nie może się tego czegoś pozbyć.

To nieświadome uprzedzenie woke’iści mierzą poprzez coś, co nazywa się Implicit Association Test, w skrócie IAT. Ten test polega na tym, że badanemu pokazuje się zdjęcia ludzi różnych ras a następnie badany ma przypisać tym zdjęciom jakieś pozytywne czy negatywne wartości. Badacze mierzą czas reakcji badanego na te różne zdjęcia i bazując na czasie tych reakcji twierdzą, że badany ma takie a nie inne uprzedzenia. To „badanie: zostało wynalezione przez woke psychologów z Harvardu i od czasu „wynalezienia” w latach 90tych ubiegłego wieku, zostało całkowicie obalone przez badania innych psychologów, którzy ustalili, że IAT mierzy szybkość reakcji a nie żadne uprzedzenia, nie jest w żaden sposób wiarygodny, ważny a nawet spójny, bo jedna osoba ma różne wyniki tego testu w zależności od pory dnia, stopnia wyspania, najedzenia oraz innych czynników, wpływających na szybkość reakcji. Z ciekawości zrobiłam sobie to badanie IAT, wciąż dostępne na stronie Harvardu, i wyszło mi że jestem uprzedzona wobec białych, potem że w ogólnie nie jestem uprzedzona a następnie że jestem uprzedzona wobec czarnych i to wszystko w ciągu około godziny.

Niemniej, kultyści woke upierają się, że wszyscy mają te nieświadome uprzedzenia i że jednym sposobem aby te uprzedzenia kontrolować jest cenzura i tłumienie wolności słowa, bo inaczej dominująca narracja przemocowej białej supremacji i innych rasistów przejmie kontrolę nad światem.

Pluckrose proponuje odpowiedzieć na te twierdzenia w jedyny możliwy sposób, czyli stwierdzić, zgodnie z prawdą, że obecnie jedyną dominującą narracją jest narracja woke’zimu, która rasistowsko dyskryminuje białych a seksistowsko – mężczyzn. Poza tym, chore idee należy zwalczać poprzez obalanie ich argumentami, najlepiej w publiczny sposób tak, aby wszyscy – a młodzi ludzie zwłaszcza – mogli nauczyć się logicznej argumentacji i krytycznego myślenia. Jak pisze Pluckrose, powołując się na przetłumaczoną na język polski książkę „Rozpieszczony umysł” Grega Lukianoffa i Johnatana Haidta: „istnieją solidne podstawy, by twierdzić, że próby ochrony, zwłaszcza młodych ludzi, przed złożonymi ideami sprawiają, że młodzi ludzie są mniej odporni i mniej zdolni do radzenia sobie z różnicami zdań.”

5) Marginalizowane grupy mają dostęp do specjalnych sposobów poznania

To jest, oczywiście, druga strona twierdzenia, że zachodnie sposoby poznania, czyli metoda naukowa, są przemocowym kolonializmem i opresją epistemologiczną. Kultyści woke twierdzą, że jak ktoś nie jest biały i nie stosuje metody naukowej, to ma automatycznie dostęp do alternatywnych sposobów poznania, niedostępnych dla innych myślących ludzi. Stąd dla kultu woke opinia kobiety o wysokim poziomie melaniny jest ważniejsza od opinii mężczyzny o niższym poziomie melaniny, a najważniejsza jest opinia ciemnoskórego transkobieta, który identyfikuje się jako lesbijek wyznania muzułmańskiego. Ta właśnie wiara kultystów woke w magiczną wiedzę posiadaną przez identyfikujące się jako ciemiężone mniejszości grupy, jest powodem dla którego kultyści woke oburzają się, jeśli jakaś organizacja jest zbyt biała czy też zbyt męska i nalegają na parytety dla tych tak zwanych „mniejszości”, które, w przypadku kobiet stanowią 51% populacji.

Tu autorka proponuje jedyną możliwą odpowiedź, czyli powołanie się na zdecydowanie krytykujące woke’izm opinie czarnoskórego Thomasa Sowella – którego książkę „Social Justice Fallacies” streszczałam w 6tym odcinku tego podkastu, czy też lesbijki Kathleen Stock której najbardziej znaną książkę „Material Girls” będę chyba musiała streścić, bo jakoś nie widzę polskiego tłumaczenia na horyzoncie. A co do grup określanych przez kult woke jako marginalizowane, należy kultystom przypomnieć, że wśród tych grup istnieje znaczna różnorodność ideologiczna, więc kiedy kultyści każą nam słuchać tych „marginalizowanych grup”, tak naprawdę chcą, abyśmy słuchali tych, którzy się z kultem woke zgadzają.

Dokładnie o to samo chodzi w kolejnym haśle woke’izmu, czyli

6) Życiowe doświadczenia, czyli to osławione lived experience (wybranych grup i osób) jest miarodajne

W tym haśle chodzi o to, że te marginalizowane grupy mają te unikalne alternatywne sposoby poznania i dlatego, jak coś mówią o byciu osobą członkowską marginalizowanej grupy, to te stwierdzenia są w magiczny sposób bardziej ważne, niż, np., weryfikowalne statystyki albo nawet doświadczenia innych, mniej marginalizowanych grup czy osób. To podejście woke’izmu do prawdy jest powodem dla którego tak modna stała się regularnie recytowana preambuła „jako kobieta”, „jako matka”, „jako imigrantka”, „jako osoba trans” itd. Ta preambuła ma wskazywać, że dalsza część wypowiedzi będzie jakaś szczególnie ważna i bardziej miarodajna, niż zwykłe stwierdzenie bez preambuły. Co warto dodać to że tego typu wypowiedzi z preambułą często odnoszą się do subiektywnego odczucia dyskryminacji i które, jeśli jest odczuwane przez marginalizowaną grupę, to na pewno jest prawdziwe, z pewnością bardziej prawdziwe niż otwarta dyskryminacja białych mężczyzn czy, np., chrześcijan na Zachodzie.

W odpowiedzi na to hasło, należy wyraźnie zaznaczyć różnicę pomiędzy obiektywnie zachodzącymi zjawiskami a subiektywnie odczuwanym czymś. To, że transkobiet lesbijek czuje się dyskryminowany, nie znaczy, że faktycznie jest dyskryminowany a trudno przecież postrzegać jako dyskryminowaną grupę, która jest celebrowana regularnie w główno-nurtowych mediach, w telewizji, oraz w przebiegu różnego rodzaju, sponsorowanych przez rząd i międzynarodowe korporacje, ewentów włączając w to liczne parady oraz wystawy w muzeach.

Na tym etapie rozmowy, kiedy kultyści woke zdają sobie sprawę, że rozmawiają z kimś, kto potrafi myśleć, typowo stosują standardowe podejście kultu, czyli oskarżenie rozmówcy o rasizm/homofobię/transfobię, pamiętając, ze wg siódmego hasła woke’izmu

7) Stwierdzenie, że nie jest się rasistą/homofobem/transfobem jest li i jedynie potwierdzeniem tego, że jest się rasistą/homofobem/transfobem.

To debilne podejście zostało wymyślone przez Robin DiAngelo i przedstawione w jej absolutnie beznadziejnej książce „White Fragility”, czyli biała kruchość, w której to DiAngelo rozpisywała się, jak to wszyscy biali są rasistami, a jak twierdzą, że nie są rasistami, bo nie oceniają ludzi po kolorze skóry, to oznacza – oczywiście wg DiAnglelo – że są przemocowi, bo jeśli nie zwracają uwagi na kolor skóry, to ignorują nie-białych.

Jedyną odpowiedzią na takie debilne oskarżenie jest odrzucenie twierdzenia, że wszyscy biali są rasistami jako stwierdzenia rasistowskiego.

8) To, co ma znaczenie to nie intencje, ale efekt.

Na tym haśle opiera się zarówno koncepcja mowy nienawiści, definiowanej jako każda wypowiedź, która sprawia, że ktoś czuje się obrażony, jak i koncepcja mikro-agresji, czyli w sumie czegokolwiek, co sprawia, że ktoś czuje się urażony. Pamiętajmy, że dla kultu woke w zasadzie wszystko może być powodem do urazy, włączając w to zgodne z prawdą stwierdzenie, że istnieją wyłącznie dwie płci oraz, na przykład, upieranie się, że każde życie ma znaczenie, nie tylko życie czarnoskórych, jak upierają się aktywiści Black Lives Matter.

Obalając to hasło, zawsze rozsądna i opanowana Pluckrose podaje przykład przypadkowego i celowego uderzenia kogoś łokciem. Jeśli uderzenie jest przypadkowe to należy przeprosić i tyle, a jeśli jest celowe to właśnie miała miejsce napaść i należy dzwonić na policję.

Dziewiątym i przedostatnim hasłem woke’izmu jest to, że

9) Każdy kto nie wierzy w dogmaty woke’izmu po prostu woke’izmu nie rozumie i musi się doedukować.

Myślę, że na tym etapie każdy usłyszał już od aktywistów woke, że się musi doedukować, a jeśli słuchacie tego podkastu, to właśnie się edukujecie, i w związku z tym możecie odpowiedzieć na takie hasło: „doskonale znam dogmaty woke’izmu ale nie dzielę wiary w niewidzialne systemy opresji” i tyle

10) Każdy system nie oparty na woke’iźmie, czyli krytycznej sprawiedliwości społecznej jest przemocowy, a liberalizm najbardziej.

Widzę obecnie dość znaczną konfuzję odnośnie terminu liberalizm, konfuzję wynikającą z fuzji znaczenia słów „liberalism” i „leftism”, czyli liberalność i lewicowość w amerykańskim angielskim. Helen Pluckrose jest Brytyjką, stąd pozwolę sobie wytłumaczyć, że mówiąc o liberalizmie ma na myśli nurt myśli społecznej i politycznej, który kładzie nacisk na wolność jednostki, równość wobec prawa oraz ograniczenie roli państwa w życiu obywateli, czyli, w zasadzie przeciwieństwo wszystkiego, za czym stoi kult woke.

Na to hasło odpowiedź jest prosta, bo wystarczy sięgnąć do korzeni liberalizmu, czyli do białych, heteroseksualnych mężczyzn z Zachodu, takich jak John Lock, Adam Smith, Monteskiusz czy John Stuart Mill, bez których ludzkość nie wpadłaby na pomysł praw człowieka, wolności słowa czy trójpodziału władzy, które to idee, rozwijane przez pokolenia, doprowadziły do obalenia feudalizmu i niewolnictwa, do powstania koncepcji państwa prawa, przyznania kobietom praw, dekryminalizacji homoseksualizmu i wszystkich innych osiągnięć Zachodu, których nie osiągnęła żadna inna cywilizacja w całej historii ludzkości. Sam fakt, że woke’iści mogą chodzić po ziemi i opowiadać te brednie, które opowiadają, woke’iści zawdzięczają wyłącznie liberalizmowi stworzonemu przez cywilizację Zachodu, bo w każdej innej kulturze czy cywilizacji na świecie i w historii, ci chorzy ludzie w najlepszym wypadku siedzieliby w wariatkowie, a w najgorszym w obozie pracy czy na jakiejś plantacji, o ile w ogóle by jeszcze żyli.

Zarysowawszy dogmaty i hasła woke’izmu Pluckrose przechodzi do konkretnych porad na temat tego jak poradzić sobie z woke’izmem w miejscu pracy, podkreślając często, że najważniejsze jest, aby zachować spokój i wszelkie obawy czy też obiekcje wyrażać na piśmie, po starannym przemyśleniu i zredagowaniu treści korespondencji przed jej wysłaniem. Pluckrose zachęca również do szukania wsparcia czy porady, co, z tego co widzę, w Polsce sprowadza się do nawiązania kontaktu z organizacją Ordo Iuris, bo – znów, z tego co wiem, a mogę się mylić i mam nadzieję, że się mylę – wyłącznie ta organizacja oferuje pomoc i radę w sytuacji konfliktu z kultystami woke. Zgaduję, że można spróbować szukać kontaktu z prawnikiem przez Magdalenę Grzyb czy Łukasza Sakowskiego, którzy mieli z pierwszej ręki doświadczenie walki z kultem trans, jedną z wielu odmian woke’izmu, ale z tego co wiem, ani Magda ani Łukasz nie oferują konkretnej pomocy czy informacji, tak jak robi to Ordo Iuris.

Tak zupełnie nawiasem mówiąc uważam, że to skandal i ogromny wstyd, że w Polsce tak trudno znaleźć jest nawet najprostszą poradę w kwestii tego jak radzić sobie z chorą ideologią woke’izmu i, pomimo tego, że chrześcijanką nie jestem, mam ogromny szacunek dla tego, co Ordo Iuris robi żeby pomóc nam wszystkim pozbyć się tego debilnego kultu. W notatkach do tego odcinka zalinkuję do strony Ordo Iuris. A jak wiecie o jakichś innych zasobach czy organizacjach, to dajcie znać i też będziemy to nagłaśniać.

Ale wracając do książki i rad dla tych, którzy zmagają się z woke’izmem w miejscu pracy. Jak już mówiłam, najważniejsze jest, aby zachować spokój i gromadzić dowody na wszystko – e-maile, notatki ze spotkań, materiały szkoleniowe – dosłownie wszystko, co może potem stanowić podstawę obrony waszych poglądów, czy to w przypadku zgłaszania problemu do menagera, czy też, choć oby nie, w przypadku jakiegoś postępowania dyscyplinarnego przeciwko wam.

Ważne również jest, aby ocenić sytuację pragmatycznie i wziąć pod uwagę nie tylko własne przekonania, ale również pozycję zawodową, finansową, rodzinną itd. Ja, na przykład, mogę sobie pozwolić na utratę pracy, bo moje dziecko jest już odchowane i wiem, że cokolwiek mi kult woke będzie chciał zrobić, włącznie z wsadzeniem mnie do więzienia, dotknie wyłącznie mnie i nie mam z tym problemu. Ale, powiedzmy 10 lat temu, sytuacja wyglądała inaczej i wiem, że nie mogłabym wtedy pozwolić sobie na podejmowanie jakiegokolwiek ryzyka. Tak więc, ważne jest, żeby zachować równowagę, postępować odpowiedzialnie, w sposób przemyślany i ostrożny.

Poza tym ważne jest, aby znać wewnętrzne protokoły firmy, wolności słowa czy dyskryminacji, regulamin pracy oraz prawo pracy. To pozwoli ustalić, gdzie konkretnie stoicie w konflikcie z kultem woke i jak możecie się bronić, nie łamiąc zasad, czy to firmy, czy prawa w ogóle.

W rozmowach z kultystami opierajcie się na argumentach równości, indywidualizmu i wolności, może nie wyznania, ale sumienia. Jednocześnie Pluckrose radzi, aby zapoznać się z językiem kultu woke i używać tego słownictwa, aby wyrażać swoje poglądy. Możecie, np. powiedzieć coś w stylu "Odrzucam rasizm w każdej formie i dlatego nie zgadzam się z odmiennym traktowaniem ludzi o odmiennym kolorze skóry." Albo: „Obowiązkowe umieszczanie zaimków w podpisie mailowym zmusza pracowników do ujawnienia swojej tożsamości płciowej, kiedy jeszcze nie są na to gotowi i dlatego jest to forma opresji”

Warto jest również poszukać współpracowników, którzy podzielają wasze poglądy. Z tego, co widzę, kultyści woke są w ogromnej mniejszości a dominują wyłącznie dlatego, że są chorzy psychicznie, nieprzewidywalni i ludzie się po prostu tego, w sumie nie do końca bezpodstawnie, boją. Co nie zmienia faktu, że zdaniem Pluckrose – i moim – każdy z nas, zdrowych psychicznie ludzi, powinien zebrać się na tyle odwagi na ile może i przeciwstawić się kultowi woke’izmu tak jak może, czy to przez bezpośrednie starcie, czy też przez brak partycypacji w rytuałach woke’izmu, bo to jest jedyny sposób, żeby przywrócić zdrowy rozsądek i, nie ukrywajmy, uratować Zachód przed samozagładą

I to, w sumie, tyle jeśli chodzi o streszczenie „The Counterweight Handbook” autorstwa Helen Pluckrose. Jeśli macie jakieś konkretne pytania co do, np., literatury woke’izmu czy jakichś konkretnych doktryn, walcie śmiało do mnie, albo przez Substack, albo przez X.

W następnym odcinku podkastu najprawdopodobniej streszczę Personality and its Transformation, kurs z Akademii Petersona, prowadzony przez Jordana Petersona, chyba że wpadnie mi coś innego, albo dojdę do wniosku, że Material Girls Kathleen Stock jest bardziej pilne.

A na razie, dziękuję gorąco za uwagę i do usłyszenia następnym razem.

Grievance Studies

Książka Rozpieszczony umysł. Jak dobre intencje i złe idee skazują pokolenia na porażkę

Program interwencji prawnych Ordo Iuris

Discussion about this episode

User's avatar

Ready for more?